Replies: 0 Views: 0
|
warto poczytac
Zadnych politycznych
Nie zna on przesadow,
Kazda Partia dobra,
Byle dojsc do rzadow!
"Slowa te pasuja jak ulal do przeroznych skrajnych zygzakow kariery
politycznej obecnego wicemarszalka Sejmu Stefana Niesiolowskiego,
prawdziwie wyspecjalizowanego w koniunkturalnych zmianach pogladow. Na
tym tle prawdziwa groteska byl fakt, ze jeszcze w 2001 roku, w ulotce
przedwyborczej, tenze Stefan Niesiolowski z werwa zachwalal samego
siebie jako tego, ktory "nie zmienia przekonan" i jako tego, ktory jest
jak najdalszy od karierowiczostwa.
W rzeczywistosci Niesiolowski wielokrotnie w swym zyciu dawal przyklady
iscie kameleonskich sklonnosci do zmian pogladow politycznych,
przyklejania sie do tego, co uprzednio zwalczal i zwalczania tego, co
uprzednio chwalil. Wychwalana przez Niesiolowskiego jego rzekoma
"niezmiennosc pogladow" az nadto przypominala oslawiona zasade Lecha
Walesy: "Jestem za, a nawet przeciw".
Gdy "brzydzil sie" "fanatykiem" Michnikiem
Od wielu lat Niesiolowski znany jest jako jedyny obok Aleksandra Halla
dyzurny "prawicowiec" Michnikowskiej "Gazety Wyborczej", ktory zawsze
zabiera glos na lamach tej gazety, gdy to z jakichs wzgledow potrzebne
jest politycznie jej naczelnemu. Malo sie dzis pamieta, ze tenze
Niesiolowski jeszcze w 1992 roku pisal o A. Michniku, uzywajac jak
najostrzejszych slow, stwierdzajac wprost: "Dla mnie typowym fanatykiem
nienawisci i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewatpliwie
inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, ktorym sie najbardziej
brzydze [podkr. - J.R.N.], poniewaz pod pozorami troski o czlowieka, o
wolnosc, o demokracje, lansuje twarda antykoscielna i antypolska opcje
polityczna" (por. A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszlyk po polsku",
Warszawa 1992, s. 151).
Dzis tak zajadle wystepujacy w roli pierwszego zagonczyka liberalow z
Platformy Niesiolowski byl w swoim czasie niezwykle zajadlym,
nieublaganym wrogiem liberalow wszelkiej masci. Jakze wstydliwe musza
byc dla niego wypowiedzi z wczesniejszych lat. By przypomniec chocby, z
jaka emfaza pisal Niesiolowski 13 stycznia 1992 roku na lamach "Gazety
Wyborczej": "Liberalowie udowodnili, ze nie maja zadnych kwalifikacji
ekonomicznych i nigdy w zadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek
doszlo - nie moga obejmowac resortow ekonomicznych, bo zrujnuja kraj
[podkr. - J.R.N.]. Caly wysilek nowego, centroprawicowego rzadu Jana
Olszewskiego, obciazonego fatalnym dziedzictwem ich rzadow [podkr. -
J.R.N.], musi skoncentrowac sie na problematyce gospodarczej, w imie
umocnienia demokracji i odsuniecia od nich zagrozen" (cyt. za: S.
Niesiolowski: Przede wszystkim gospodarka, "Gazeta Wyborcza" z 13
stycznia 1992 r.). Te jakze sluszne skadinad stwierdzenia Niesiolowski
powtorzyl (a wiec je nadal aprobowal) w wyborze swych tekstow prasowych,
opublikowanym w 2001 r. (por. S. Niesiolowski: W wolnej III
Rzeczypospolitej. Wybor tekstow prasowych 1990-2001, Lodx 2001, s. 33).
W wielu wypowiedziach na poczatku lat 90. Niesiolowski odsadzal
liberalow od czci i wiary, wrecz rownajac ich z ziemia. Przypomnijmy
chocby wywiad dla "Rzeczpospolitej" z 13-14 czerwca 1992 r., gdzie z
nieklamana pasja pietnowal ogol liberalow jako odrazajace srodowisko,
ktore chcialoby zamknac Kosciol katolicki w swoistym getcie. Z jakimz
oburzeniem Niesiolowski atakowal wowczas liberalny rzad Bieleckiego!
Stwierdzal: "Mielismy przyklad gabinetu Bieleckiego, ktory wyrzucil
wiceministra Kapere za to, ze powiedzial o istnieniu zboczencow
seksualnych. A o zboczencach seksualnych mozna przeczytac w kazdej
encyklopedii". Przypomnijmy, ze w tymze samym czasie obecny przywodca
partyjny Niesiolowskiego premier Donald Tusk doslownie "skakal z
radosci" na wiesc o usunieciu z rzadu "niepoprawnego politycznie"
Kazimierza Kapery.
Rzekomo "nie zmieniajacy nigdy pogladow" Niesiolowski od lat szczegolnie
gorliwie wspolpracuje z bylym korowcem Bogdanem Borusewiczem czy
korowcami z "Gazety Wyborczej". Jakos dziwnie "zapomnial", jakiez to
ostre teksty wypisywal o KOR w czasie "karnawalu" "Solidarnosci" (tj.
lat 1980-1981), gdy tworcow KOR nazwal "pogrobowcami Stalina". Jakze sie
bil za to w wywiadzie, udzielonym M. Lizutowi z "Duzego Formatu"
(dodatku do "Gazety Wyborczej") z 14 listopada 2005 roku. Bakal tam, iz
"zaluje" swego stwierdzenia o tworcach KOR jako "pogrobowcach Stalina",
tlumaczac, ze: "Niektore sformulowania padly w ferworze walki".
Inny przyklad, dowodzacy, jak absurdalnie klamliwe sa twierdzenia o
rzekomej "niezmiennosci" przekonan Niesiolowskiego. W ostatnich latach
niejednokrotnie wystepowal z zajadlymi atakami na PiS, zarzucajac mu, ze
narzucal Polsce polityke "krnabrnosci wobec Europy", ktora nas jakoby
osmieszala i marginalizowala na kontynencie. Robi to ten sam
Niesiolowski, ktory kiedys ostrzegal, ze wejscie do Unii Europejskiej
doprowadzi do skrajnie zalosnych skutkow dla Polski. Wedlug tekstu S.
Niesiolowskiego na lamach "Nowej Europy" z 1995 r.: "(...) Wraz z
przystapieniem do Unii Europejskiej Polska stanie sie panstwem
ideologicznym, prowadzacym polityke dechrystianizacji i degradujacym
katolikow, to znaczy 82 proc. spoleczenstwa do roli obywateli drugiej
kategorii, przesladowanych bardziej okrutnie, bo w sposob wyrafinowany,
niz za czasow komuny" (cyt. za M. Rybinski: Z wykopalisk, "Gazeta
Polska" z 12 wrzesnia 2007 r.). Jakiz "niezmienny" na tle przytoczonych
dawnych wypowiedzi wydaje sie S. Niesiolowski. Po prostu tytan stalosci
pogladow!
Przeciw Unii Demokratycznej, a nawet za
Szczegolnie groteskowe byly zmiany pogladow S. Niesiolowskiego w
stosunku do Unii Demokratycznej vel Unii Wolnosci. Poczatkowo
Niesiolowski byl zajadlym wrogiem UD, chetnie wyzywal ja od "udecji" lub
"udokomuny" (por. wlasne wyznania S. Niesiolowskiego w wywiadzie dla
ksiazki A. Poppek i K. Pytlakowskiej "Szaszlyk po polsku", Warszawa
1992, s. 159). Dziennikarki "Gazety Wyborczej" Anna Bikont i Joanna
Szczesna przypominaly, jak to w swoim czasie Niesiolowski: "Twierdzil o
Unii Demokratycznej, ze 'jest mniej wiecej tak samo demokratyczna, jak
PZPR byla robotnicza i polska' i przylepial do niej latki: 'katolewica',
'rozowi', 'udecja'. Tym, ktorzy 'nie wahali sie swiadczyc Jezusowi
Chrystusowi za cene gorszych zarobkow i nie awansowania', przeciwstawial
zwiazanych z Unia Demokratyczna Jerzego Turowicza i Andrzeja Wajde,
obwiniajac ich za to, ze 'obslugiwali kadzielnice klamstwa, ktora jest
istota komunizmu'. Turowicz wyjasnial, ze owszem, byl za zgoda i
aprobata kardynala Wyszynskiego, w utworzonym pod egida PRL-owskich
wladz Froncie Jednosci Narodu i ze wystapil tam raz, w obronie listu
biskupow polskich do biskupow niemieckich, wypowiedx Niesiolowskiego zas
trudno okreslic inaczej niz zwyczajne chamstwo" [podkr. - J.R.N.] (cyt.
za: A. Bikont, J. Szczesna: Radio Maryja? Wole motyle. Portret Stefana
Niesiolowskiego, "Gazeta Wyborcza" z 6-7 maja 2006 r.). Zapytany w 2006
r. przez Bikont i Szczesna o swoj dawny atak na Turowicza, Niesiolowski
stwierdzil, ze dzis uwaza te wypowiedx za "niepotrzebna i krzywdzaca"
(por. tamze).
Przypomnijmy, ze Niesiolowski, tak zaangazowany od polowy czerwca 1992
r. w maksymalne wspieranie koalicji ZChN z Unia Demokratyczna, niewiele
wczesniej, w tymze 1992 r., bardzo ostro krytykowal UD w wywiadzie do
ksiazki "Szaszlyk po polsku". Pisal o niej we fragmencie zatytulowanym
"Janusowe oblicze (dwulicowosc)". Te dwulicowosc przedstawial jako
"istote Unii Demokratycznej". Pisal: "Maja na kazda okolicznosc inna
twarz. W szkolach mowia, ze sa za aborcja i ze mlodziez musi sie kochac.
Wsrod emerytow twierdza, ze wartosci chrzescijanskie sa im najblizsze.
Na kongresie socjaldemokratow jeden z liderow UD powiedzial, ze oni sa
za socjaldemokracja, ale z powodow taktycznych nie moga sie do tego
przyznac. U chadekow zas inny lider przyznal sie do chadeckich pogladow,
ktore jednak tez sa zmuszeni ukrywac. Naprawde zas najblizsi sa
socjaldemokracji. To partia nastawiona na zdobycie wladzy" (por. A.
Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszlyk po polsku", Warszawa 1992, s. 153).
Czy Niesiolowskiego zastra szono?
W czerwcu 1992 r. doszlo do naglej, szokujacej zmiany frontu przez
Niesiolowskiego, ktory stal sie jakby zupelnie innym czlowiekiem. Ten
dotychczas stanowczy obronca wartosci chrzescijanskich w polityce i
publicystyce nagle zdradzil sprawe tych wartosci, zdradzil sprawe
patriotyzmu, totalnie uzalezniajac sie od Unii Demokratycznej, a nawet
stal sie swego rodzaju ekspozytura pogladow Bronislawa Geremka w
Zjednoczeniu Chrzescijansko-Narodowym. Bylo to prawdziwym szokiem dla
obserwatorow polskiej sceny politycznej, w tym i dla mnie. Jeszcze
wiosna 1990 r., wspolnie z tak opluwajacym mnie dzis Niesiolowskim,
przygwoxdzilismy lewackiego radykala z UD - Zbigniewa Bujaka, w
telewizyjnym programie "Interpelacje". Wkrotce potem Niesiolowski
odwiedzil mnie w moim mieszkaniu w Warszawie wraz z wicemarszalkiem
Sejmu Andrzejem Kernem. Mialem wowczas wrazenie naszej calkowitej
zgodnosci pogladow. Niesiolowski wreczyl mi swoje wiezienne wspomnienia
(pisane pod pseudonimem "Ewa Ostrolecka"), dedykujac je slowami: "Z
najserdeczniejszymi pozdrowieniami i wyrazami szacunku". (Dzis ten sam
Niesiolowski jak moze szkaluje moj zyciorys sprzed 1990 r.!). W owym
czasie Niesiolowskiego zaliczano wraz z Markiem Jurkiem i Janem
Lopuszanskim do tzw. trzech muszkieterow, konsekwentnie toczacych w
parlamencie boje w obronie
... wiecej »
|
|